Auto w Łodzi / 2017
Serwis o łodzkim rynku motoryzacyjnym

Jedziemy na czerwonym

W telewizji, w przerwie między reklamami można często natknąć się na dyskusje, w których studyjni redaktorzy wespół z zaproszonymi policjantami utyskują na tym jak to na przejściach dla pieszych czy skrzyżowaniach kierowcy i piesi lekceważą czerwone światło. Czy mam pecha, czy prowadzona jest kampania uświadamiająca do czego służy drogowy sygnalizator? A może ci stołeczni dyskutanci nie użytkują samochodów? Choć to nie możliwe przy tak dobrych zarobkach i konformistycznej mentalności.

 

A teraz dlaczego w dużych aglomeracjach miejskich kierowcy są zmuszani do jazdy na czerwonym świetle?
To nie kaprys, to konieczność. Dobrą zasadą, powtarzam – zasadą nie idiotyczny przepisem, jest prowadzić tak pojazd by uwzględniać obecność innych kierowców i ułatwiać im poruszanie się ich pojazdami. Oznacza to w naszym przypadku, że jeśli mamy skrzyżowanie co trzysta metrów i sekwencje świateł zaprojektowaną przez kompetentnych inżynierów, to co trzysta metrów stajemy na światłach. Im więcej pojazdów na drogach, a będzie ich przybywać, tym przystanki takie będą częstsze.
Kiedy dorzucimy fakt niskich umiejętności prowadzenia pojazdów stwierdzony u przeszło połowy kierowców, to przejazd przez światła poprzedzony zostanie kilkoma przystankami. W efekcie relacje czasowe przejechania dwu-kilometrowego odcinka w mieście wyniesie 80% czasu na postój i 20% czasu na jazdę.


5051 czerwone 1 Jedziemy na czerwonym

Zdejęcie pobrane z demotywatory.pl głownie za trafny podpis. (Fot.: demotywatory.pl)

 

Na błyskotliwość władz w zakresie poprawy tej sytuacji nie ma co liczyć. Już nie wypisuję zapytań do Inżyniera Ruchu, kto jest odpowiedzialny za synchronizację świateł i czy to jest celowe by działały spowalniająco. Odpowiedzi bym nie uzyskał gdyż lekceważy się zapytania od mediów niezaprzyjaźnionych (czytaj: mało-przychylnych). Władzę przejęli nie praktycy lecz prawnicy, najbardziej leniwa grupa społeczna i dlatego do tych bystrzejszych kierowców przemawia słuszna myśl, że należy zadbać o to by we własnym zakresie jak najbardziej usprawnić przejazd przez takie skrzyżowanie. To nic innego jak dążenie do sytuacji, w której podczas wyznaczonej i krótkiej sekwencji czasowej świateł, mogło przejechać jak najwięcej pojazdów ustępując miejsce kolejnym autom oczekującym wjazdu na skrzyżowanie. W przeciwnym razie zator będzie narastał. Tak powstają korki i warto poznać mechanizm ich powstawania oraz metody ich rozładowania. Przepisy kolegów towarzyszy z lat 70-tych odwołują się do warunków lat już grubo historycznych. Dziś na skrzyżowanie należy patrzeć z perspektywy warunków obecnych. Kiedy dodamy do tego dążenia łódzkich władz pod szyldem pani prezydent Zdanowskiej „Kocham Łódź” by jezdnie były jak najwęższe (odbierane pasy jezdni dla autobusów i rowerów – to dla władz jednostki budujące gospodarkę?) i jak najbardziej stresujące w poruszaniu się po trasie dom-praca-dom, szybko-firma-firma, to innej metody na zachowanie dynamiki ruchu nie ma jak balansowanie na granicy czerwieni.

 

reklama belka Jedziemy na czerwonym

 

 

Tak zwane uciekanie ze skrzyżowania na świetle żółtym oraz w pierwszej fazie światła czerwonego to nie przestępstwo lecz społeczna pomoc w udrożnieniu zatłoczonego skrzyżowania. Oczywiście, ta ucieczka ma być przeprowadzona sprawnie z uwzględnieniem granic możliwości.

 

To przypadek godzin szczytu w dużych miastach, ale jest jeszcze inny rodzaj okoliczności, w których przejeżdża się w pierwszej fazie jarzenia się światła czerwonego.
Wspomniałem o skrzyżowaniach co trzysta metrów, synchronizacji świateł i bezmyślności ich programowania. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że jadąc pustą jezdnią z przepisową prędkością 50km/h lub zgodnie z oznakowaniem, nie uda się wam przejechać skrzyżowań na zielonym świetle. Co jakiś czas musimy się zatrzymać – przypominam, że chodzi tu o brak ruchu w postaci innych pojazdów i mówimy o drogach głównych, przejazdowych przez miasto nie rynkach czy starówkach.
Lecz spróbujcie pojechać z prędkością o koło lub ponad 90 km/h i sami zobaczycie, że synchronizacja świateł jest jak na życzenie idealna, jeśli natomiast pojedziecie wolniej by zdążyć przejechać skrzyżowanie musicie wjechać na czerwonym świetle i tak też wiele aktywnych zawodowo osób postępuje chcą zachować tę synchronizację i słusznie, bo przez miasto powinno się przejeżdżać a nie podziwiać architekturę z za kierownicy – nie każdy podróżuje turystycznie koledzy urzędnicy.

 

I na koniec bardzo irytujące zjawisko ale ciekawe w swojej konstrukcji. Chodzi o przejścia dla pieszych aktywowane na życzenie. I znowu odniosę się do przypadku pustych jezdni bo w tych okolicznościach to zachodzi. Pieszy podchodzi do przejścia, ma czerwone światło więc uruchamia brudnym przyciskiem światło zielone, ale musi na nie zaczekać. Samochodu żadnego nie ma, więc idzie na czerwonym przecież głupi nie jest. Zielone światło zapala się dopiero kiedy pieszy już o przejściu zapomniał. W tym momencie nadjeżdża samochód, kierowca widział pieszego który po pasach już przeszedł, ale czeka bo ma czerwone światło. Innych pieszych nie widać. Skoro też pojazdów innych nie ma, to jedzie przecież głupi nie będzie tak stał w nieskończoność. I tym sposobem prawidłowa reakcja inteligentnego pieszego i kierowcy kierujących się warunkami a nie ideologią, sprawiła że obaj przetoczyli się przez jezdnię na świetle czerwonym. A jakie to przestępstwo przecież?

 

A teraz wyobraźcie sobie taki eksperyment, w którym na skrzyżowaniu górskich szlaków postawi się sygnalizator ze światłem czerwonym. Jak zachowają się ludzie idący takim szlakiem?
Rozejrzą się wokół w ocenie zagrożenia i przy jego braku (w ich odczuciu) pójdą dalej. Tak, otóż to zdrowa reakcja proszę państwa. Ignoruje się to co nie ma sensu bez względu na religijne czy ideowe podłoże. Inaczej postępują tylko pozbawieni własnej woli fanatycy. Czy należą do nich policjanci?


5051 czerwone 2 Jedziemy na czerwonym

Zdejęcie pobrane z demotywatory.pl głownie za trafny podpis. (Fot.: demotywatory.pl)

 

Czerwone światło ma pomagać w ruchu drogowym. To informacja o tym, że zmienia się kierunek przepływu pojazdów i teraz sprawiedliwa kolej na tych drugich, nie zaś pretekst do budowania totalitaryzmu przepisów.
Czasami przepis prawa czy ustawę musimy zlekceważyć by w życiu móc prawidłowo funkcjonować. Wiedzą o tym doskonale tylko ci szczęśliwcy, którzy nad tym czasami się zastanawiają. W urzędniczym czy policyjnym umyśle świadomości takiej nie znajdziesz, a jeśli interesujesz się historią to dobrze wiesz, że prawo wymordowało więcej ludzi niż bezprawie.

 

Jako konkluzję poddaję te przykłady pod analizę w kontekście wszelkiego rodzaju doktryn o świetle czerwonym. (Brux)

 

 

2014.11.14 | 2040 ID


                





  • A A A